Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

w drodze...

otwieram jednak oczy
wychodzę spod ciepła nocy
odsłaniam okno i mimo wszechogarniającej szarości
nie zasłaniam go ponownie
nie ma błękitnego nieba
jest zalewająca wszystko białoszara otulina
gałęzie drzew nieśmiało próbują się przez nią przedrzeć
w końcu poddają się i pozostają niewyraźne


kawa robi swoją codzienną robotę niezwyciężenie walczy z moją sennością
nabieramy tempa w kącikach ust jeszcze resztki pasty do zębów ale oczy już otwarte ciśnienie unormowane czapki na głowach aparat pod pachą w dłoni mała rączka Małej Dziewczynki i wyruszamy w naszą drogę





codzienną dobrze znaną trasą a dzisiaj jednak jakby nieco inną kolory jakieś wyblakłe otulone szarością


słychać przytłumione kroki ogrzewa nas jeszcze nasze domowe ciepło starczy go na cały dzień idziemy
gasną lampy i nagle jesteśmy po drugiej stronie  przekraczamy granicę tego, co namacalne i wyraźne trudno coś uchwycić rozmywa się ten wczesny poranek zaczynają mówić bezdźwięcznie konary starych parkowych drzew






dobrze znane kaczk…

Najnowsze posty

rozproszenie...

nie babrać się...

bez pary...

piasek pod powieką...