falami...

falami przypływa energia, napęd do działania, działanie, realizowanie... widzę to u siebie wyraźnie, im głębiej zaglądam, tym wyraźniej to widać...
łapię wtedy czas i rozciągam go, potem kiedy przystaję, widzę ile się udało mi zrobić, jak to się mówi w krótkim czasie...
ile swoich będących tylko w głowie pomysłów, jednak zrealizowałam, ile poszło do kosza,
ile metrów ścian pomalowałam, ile posprzątałam
ile chwil znalazłam, by kolejne książki przeczytać, a do tych wiecznie otwartych ile razy wróciłam,
ile muzyki wysłuchałam, ile razy się rozmarzyłam, ile razy wzruszyłam, a ile razy wkurzyła,
wspominałam już, że jesień mi sprzyja, tegoroczna jesień jest po mojej stronie,a ja nie odwracam się od niej, nie uciekam, więc....
moja dusza się przeciąga, mości się wygodnie, a ja robię jej herbatę z cytryną, robię jej melisę, puszczam jamala, natalię, nawet luxtorpedę,




czytam jej Yaloma, wracam dla niej do Biegnącej z wilkami, rozkoszuje się Droga rzadziej wędrowaną i siedzimy tak sobie, obie, razem, trzymamy się za ręce i cieszymy się tym czasem!
to się nazywa chyba praktykowanie wdzięczności i świadome bycie w teraz i tu - na razie nie wynoszę się stąd, zostaję, bo mi dobrze...
a w dodatku mam aparat, więc pstrykam...
jesień...






moje nowe poduchy... stare prześcieradło, sznurek, farba do tkanin i gotowe...





tak więc smacznego....


d.



Komentarze

Popularne posty