każdy kij ma dwa końce...

każdy kij, mały kijek, patyczek, gruby, chudy, wielki konar, olbrzymi badyl... każdy z nich ma dwa końce!
jakby nie patrzeć, będą zawsze dwa...

i zależy z której strony oko przyłożymy, jak zerkniemy, jak długo będziemy się gapić, wszystko będzie zależeć od punktu siedzenia, od tego magicznego punktu odniesienia, w którym jesteśmy...

i można się zafiksować na patrzeniu tylko z jednej strony, uparcie nie ruszać z miejsca, ale tracimy wtedy coś bardzo istotnego - możliwości jakie daje obejrzenie czegoś z wielu stron i nabrania dystansu

a szansa na to jest tylko wtedy, kiedy ruszamy z miejsca i pozwalamy sobie na zmianę punktu widzenia, odniesienia. Nie rozwiązuje to w magiczny sposób problemu, o nie nie! ale przynajmniej pojawiają się nowe możliwości wyjścia z sytuacji, szans dostrzeżenia dobrych stron nawet w beznadziejnej sprawie!

i to może pomóc zmienić nastawienie i często uratować nas przed trwaniem w bezruchu i zaduchu !

a jak kij, to taki wielki badyl wpadł mi w ręce ostatnio


popryskałam sprayem




i powstała konkretna zawieszka na moje bieżące malowidła, wystarczy żyłka lub sznurek, klipsy do zamocowania kartki i gotowe!
poniżej jedna z grafik zgarnięta od Mamarak dokładnie z tego miejsca - kliknijcie tutaj, by obejrzeć i wydrukować!




z takim kijem to już poważna sprawa - czas na konkretne malowanie, rysowanie, ciapanie i bazgrolenie ;-)
d.



Komentarze

Popularne posty