habitat...

... habitat to słowo, które wpadło mi w głowę i lubię jego wydźwięk...
pierwsze skojarzenie: urządzanie wnętrz, meble dodatki, sklep, Londyn - pamiętam swój zachwyt po pierwszej w nim wizycie...



ale habitat to głównie określenie obrazowe, rozumiane jako kompleks specyficznych warunków życia danego organizmu, adres ekologiczny, z łac. mieszka, w szerokim znaczeniu to siedlisko... czyli najdogodniejsze warunki do życia....

inne skojarzenia to bliskość słowa habit - z angielskiego przyzwyczajenie, zwyczaj, nawyk, nałóg - tak ładnie to określają za oceanem, a u nas tak twardo nałóg, uzależnienie, czarna dziura...

habitual - zwyczajowy, zatwardziały, nałogowy....
czyli samo życie nasze współczesne z depresją i nałogami w rolach głównych...

i tak dalej tkwię w temacie, więc habit zajmuje mnie całą, bo ostatnio mogłabym zamieszkać pod kocem, wystarczy poduszka, kubek kawy i książka... więcej naprawdę nic nie trzeba - taki stan na dziś... i myślę w kółko o emocjach i uczuciach.... o pytaniu "i jak się czujesz?" i odpowiedziach na nie...
wycofanie, zwolnienie, zmniejszenie aktywności, zmęczenie, wstyd, zakłopotanie, urażenie, niechęć do zewnętrzności, zranienie, przygnębienie, ostrożność, nieufność, ciepło... to wachlarz uczuć... na dziś...
a to powidok kolejnej książki z mojej wieży...


Małgorzta Halber "Najgorszy człowiek na świecie" - myślisz, że Ciebie to nie dotyczy, bo nie wypijasz po kryjomu trzeciej butelki syropu na kaszel z alkoholem w składzie albo nie siedzisz obsikany na ławce w parku o 6 rano... dotyczy to wszystkich w naszej współczesności, bo nawykowe działania, myślenie to nasza zmora, najbardziej demokratyczna, nie omija nikogo.... jak już skończyłam czytać to pomyślało mi się, że odważna jest Krystyna, pokonała swój wstyd, a może inaczej zaczęła go pokonywać i jej odkrycia nie znikną już z jej głowy, bo nastąpiło KLIK, ale w stronę przeciwną niż to na drodze wchodzenia w nałogowe myślenie i działanie... 
i... przeczytaj tą książkę...
a mimo chęci siedzenia pod kocem, wychodzę spod niego jednak czasami ;-) i patrzę i czuję z otwartymi oczami...




i mamy luty...


na te karty z kalendarza natrafiłam o tutaj i urzekły mnie... polecam...



a wyprawy do przedszkola na razie są wielką radością i ciekawością naszpikowane.... ;-)


i niech działanie zwycięża i poczucie, że nie robię nic przeciwko sobie...




d.





Komentarze

Popularne posty